Thursday, March 15, 2012

NATURE DEFICIT DISORDER


Wszyscy znamy dość powszechną przypadłość ADHD ( skrót od: Attention Deficit Hyperactivity Disorder), która dotyka wiele dzieci, a tu pojawiła się nowa: NDD (Nature Deficit...). Pierwszy raz tego określenia użył Richard Lour w 2005 roku... Te i wiele innych bardzo inspirujących informacji pojawiało się przy każdym kolejnym wystąpieniu na świetnej konferencji: Hortiterapia - stan obecny i perspektywy rozwoju terapii ogrodniczych. To pierwsza w Polsce tego typu konferencja i została zorganizowana na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie. Słuchałem, słuchałem i nie mogłem się nadziwić, że "jednak się kręci"... Kiedy robiłem redakcję mojej książki nt. etnobotaniki Karpat i Bałkanów zastanawiałem się czy nie wywalić małego rozdzialiku, który zatytułowałem: "rośliny wspierające"?! Na szczęście nie uległem i rozdział ( i idea bardzo mi bliska) pozostał. Dzisiaj dostałem informację, że książka już na maszynach... więc gdzieś tam ten rozdzialik się drukuje i na konferencji mogłem być spokojny: jestem na czasie. Byłbym może nawet przed czasem gdyby nie rok stracony przez bardzo miłych panów z Warszawy, którzy wystawili mnie do wiatru. Kiedy na konferencji usłyszałem, że poza hortiterapią zaczyna się rozwijać także silvoterapia (leczenie lasem) i hortikulturoterapia (czyli leczenie samym przebywaniem pośród roślin w ogrodzie) poczułem się tak jakbym po wielu latach gadania dowiedział się, że "mówiłem prozą"...
No, teraz zaczną się certyfikaty i kursy... ale tak czy siak moja idea bliskich związków ludzi i roślin staje się wiedzą akademicką. To krzepi i dodaje otuchy, chyba?
Jutro ruszamy do Szczecina w celach dość niejasnych. Niby mamy opowiadać o trekkingach w tundrze na Arctic Circle Point i grać koncert w Teatrze Kana w sobotę, a w BWA w Zielonej Górze w niedziele... ale to tylko część prawdy. Istotne jest to, że mimo stu tysięcy obowiązków, skończenia dwóch książek (i rozpoczęcia pracy nad następną: napisałem taki prolog do książki o Sapmi / Laponii, że sam się nie mogę doczekać dalszego ciągu...) i prowadzenia poważnych działań zawodowych... ciągle udaje się obronić przestrzeń nie do końca jasną, lekko opalizującą, zaskakującą refleksami i dodającą energii samą swą bliskością. To wszystko ma wiele wspólnego z dźwiękami, ale nie tylko, jest plastyczne i znika przy chęci rozłożenia na czynniki pierwsze. Może dlatego, że to czysty czynnik pierwszy (CCP)?
Do Szczecina jedziemy pociągiem i mam kilka niepokojów związanych z pkp... przy kasie znalazłem ulotkę TLK i PKP INTERCITY pt. Podróże we śnie. Niby jest to reklama kuszetek, ale zrobiło mi się jakoś tak dziwnie... Podróże we śnie... trochę makabryczne, trochę obiecujące, trochę ostrzegające: takie podróże to tylko we śnie? Inna obserwacja, to zaskakująco akuratna polityka PKP, jakby to ludzie p. Palikota zarządzali koleją? Chodzi o wyraźne preferowanie par gejów i lesbijek w kuszetkach. Małżeństwo normalsów kuszetki razem nie dostanie, a dwóch gejów czy dwie lesbijki - tak! Tory z czasów KC PZPR i NRD, a polityka w kuszetkach jaka doprzodowa! Wow!
W czasie każdego pobytu w Nowym Sączu i okolicach zaskakuje mnie kreatywność tej krainy "na odcinku kultury"... Na FB pokazałem parę dni temu zapowiedź rekolekcji filmowych prowadzonych przez wokalistę Armii... a tematem miała być Podróż na wschód. Rekolekcje finansuje miejscowe Centrum Kultury Sokół i rozumiem, że w ramach działalności kulturalnej (albo może być to już sztuka, raczej? no bo p. Budzyński, to artysta czy duchowny ?). Wiele lat temu moja córka, w tamtym czasie w wieku wczesno - szkolnym, zapytała mnie czy Pink Floyd to muzyka szatana, bo tak klecha bajał podczas rekolekcji? Klecha, to klecha... ale jak muzyk opowiada, że XXX to muzyka szatana, a jego tworczość to samo Niebo... ej boy, to jest zwykła siara i upadek. Ciekawe, że na FB jakoś ten Budzyński tak przemknął sobie cichutko, ale Ci sami ludzie dowalają aktywiście ideolo panu Bosa stopa Pusto w Głowie czyli wielkiej osobistości telewizji i podróżnikowi po misjach polskich?
Nie tylko PKP, Budzyński z Sokołem i p. Cejrowski nas dziwnie traktują... W Gołąbkowicach (dzielnica Nowego Sącza) otwarto Kino Extreme 5D. Jeżeli się tam kupi bilet na dowolny seans to w nagrodę otrzymuje się bezpłatne wejście na projekcję Animowanej Historii Polski... Jak mawia Tomek Rolnik Cz.: Jezusie słodki!!! Ale takie jaja (idzie Wielkanoc?) fundują nam nie tylko w N. Sączu... ze stołecznej Gazety Wyb. (10-11 marca, weekendowa) wpatrują się we mnie rezolutnie gwiazdy Fisz i Emade (czyli jedna z mutacji i emanacji - dosłownie p. Waglewskiego... vel Męska Muzyka itd. itd.)... i pociskają taki oto kit: na koncertach wciąż wracamy do kompozycji z pierwszych płyt. Bo tak naprawdę to był fantastyczny okres, taki naturszczykowy - mowi Fisz... Bardziej to bym się ubawił tylko jakby p. Bono Ze Wsi Warszawa zaczął wymachiwać flagą Kuby... na szczęście bezrefleksyjnie pociska kit o world music (mamy 2012 rok, a nie 1995?) w jakimś radiu. Było miło słyszeć, jak na autentyczne podniecenie tegoż p.prezentera tzw. nagrodą przyznaną ekipie Chłopcy Kontra Basia - najwyraźniej mniej zakręcona wokalistka tej ekipy powiedziała: tak, tak spodziewamy się wiele... może dostanę goździki! Super, już nie wszyscy łapią się na te Światowe Unie i Radiowe Nagrody dla Kolegów z Radiowych Nagród? Ale może te kity to sprawa wiosny? Najwyraźniej wiosna nadchodzi, a z nią także osłabienie fizyczne... może także intelektualne jest usprawiedliwione? A co mi tam kiciarze, bez Was byłoby mniej kolorowo, wysilajcie się dalej.
Wiosna to też czas, w którym mocno odczuwa się NDD, ja to mam, a Wy? Trzy dni temu widziałem pierwsze kwitnące kępy przebiśniegów!
Na obrazku logotyp pierwszego motophonu jaki wg. mojej delikatnej sugestii objawionej zbudował w całkowicie rewelacyjny sposób Mirek B. Zobaczymy/usłyszymy jak się w Szczecinie i Zielonej Górze sprawdzi?

No comments: